piątek, 2 lutego 2018

Przygody Noniego

     Kiedy tylko zobaczyłam Noniego pół roku temu, od razu wiedziałam, kim jest. Wiedziałam, że nazywa się Noni i będzie bohaterem niezwykłego dzieła. Ten całkiem pokaźny, żółty, wesoły stworek skradł moje serce, a po wtuleniu się w jego miękki pluszowy brzuszek wiedziałam, że nie oprze mu się również żadne dziecko. Jest po prostu rozbrajający. Wystarczy dołożyć do niego zwykły zeszyt w twardej oprawie i wysłać w podróż, jakiej nie doświadczają zwyczajne zabawki....



     Uzbrojona w taki oto zestaw - Noniego i notatnik - weszłam do klasy IV i przedstawiłam przedziwną istotę. Nie pozwoliłam dotykać ani głaskać, wzmagając tylko pragnienie. Ten oto przedstawiciel zupełnie innego gatunku będzie gościem każdego z was! Musimy zapewnić mu przygody, dzięki którym pozna całą klasę 4B. 

     Na początku zeszytu zrobiłam wpis w imieniu Noniego, w którym zawarłam jego krótką, acz tajemniczą historię i przemyciłam kryteria sukcesu do kolejnych wpisów w jego dzienniku podróży. Każdy miał do zagospodarowania dwie strony formatu A4, obejmujące opis przygody Noniego w swoim towarzystwie oraz ilustrację wspólnie spędzonego czasu.  Dzieci wyczekiwały swojej kolejki i z dumą niosły torbę z Nonim do domu; rozstawały się z nim zaś z ciężkim westchnieniem. I tak oto na nieustannej podróży minęło Noniemu całe półrocze (uczniowie wymieniali się w poniedziałki i czwartki), aż nadszedł kres wędrówki. Noni wrócił do mnie.

   

  Nadszedł czas na podsumowanie naszego projektu pisarsko - podróżniczego. Na dwóch godzinach lekcyjnych czytaliśmy kolejne przygody, ogladaliśmy rysunki, śmialiśmy się i rysowalismy w zeszycie świętującego Noniego, by upamiętnić wspólne przygody. Uczniowie dowiedzieli się przy okazji kilku rzeczy o sobie i zadziwiająco zżyli się z pluszowym stworkiem. Na pożegnanie przytulali go i głaskali. Mieli też refleksję, dotyczącą tej wizyty - było to świetną przygodą, kochają Noniego i chcą, by jeszcze raz ich odwiedził. Co z tego wynika? Muszę wymyslić kolejne wyzwanie, związane z naszym uroczym Nonim. Oczywiście mam coś w zanadrzu....
     Polecam gorąco wędrującą klasową maskotkę, dzieki której nie tylko ćwiczymy pisanie i tworzenie historii, ale też poznajemuy uczniów i zacieśniamy więzy.


Kasia Polak

5 komentarzy:

  1. Jakiś czas temu "chodził mi po głowie" podobny pomysł. Teraz wiem, że MUSZĘ go wprowadzić w fazę realizacji ☺️

    OdpowiedzUsuń
  2. Super pomysł!!! Czy mogłaby Pani podzielić się swoim początkowym wpisem z notatnika? Rozumiem, że w notatniku danym przez Panią (jednym)dzieci wpisywały swoje historie, czy tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - w zeszycie na początku był mój wpis z powitaniem dzieci, przesdstawieniem Noniego i z zasadami tworzenia wpisów. Były dosyć ogólne, ale określały, że przygoda ma się zmieścić na 1 stronie (około), że piszemy w swoim imieniu, dzielimy tekst na akapity, podsumowujemy przygodę (wniosek, refleksja, ocena wspólnie spędzonego czasu), przygoda może być wymyślona lub prawdziwa i oczywiście rysunek lub zdjęcie adekwatne do historii zajmuje drugą stronę. Dzieci trzymały sie kryteriów.

      Usuń
  3. Super! czy były jakieś trudności w akceptacji pomysłu przez dzieci? przez chłopców? ktoś nie chciał brać udziału w zabawie? Pozdrawiam. Magda Herod

    OdpowiedzUsuń