poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Piosenki na lekcji?

          Muzyka towarzyszyła mi od zawsze. Skończyłam szkołę muzyczną, mam  muzykalną rodzinę, grałam i śpiewałam w kilku zespołach muzycznych. W szkole na lekcjach starałam się zawsze prezentować muzykę uczniom. Przy rozmowach o kolejnej epoce literackiej puszczałam fragmenty utworów reprezentatywnych dla danych czasów, jeśli wiersz miał swoją wersję śpiewaną, również przynosiłam ją również uczniom. Wielokrotnie pisałam piosenki na szkolne akademie i Święta Szkoły, jak choćby te poświęcone patronowi, jak również do musicali szkolnych. Ale ciągle było mi mało, wciąż ten niedosyt...


          Doznałam prawdziwego olśnienia, kiedy znalazłam w internecie informacje o pewnej amerykańskiej nauczycielce, która pisze piosenki edukacyjne praktycznie do każdej treści dydaktycznej. Nagrywa płyty, sprzedaje je, napisała swój autorski program nauczania, jeździ po szkołach. Posłuchałam ich  i doszłam do wniosku, że owszem, spełniają swoją funkcję i dzieci angażują się rzeczywiście w naukę całkiem bezwiednie, ale... są to (jak większość tego  typu kompozycji) banalne piosenki edukacyjne. Wszystkie w tym samym stylu, tempie, o zbliżonej melodii, śpiewane głosem grzecznej przedszkolanki (nie jest moim celem obrażenie kogokolwiek). A chciałoby się ciekawych, dynamicznych kompozycji w różnych stylach muzycznych zaśpiewanych z pazurem... Chciałoby się? Jeśli jest chęć, gitara, pomysły i możliwości - to się da.
          Napisałam pierwszą na wakacjach w tamtym roku. W domu moje młodsze dzieci od razu zaczęły ją śpiewać i tańczyć przy niej. Moja sześcioletnia Lenka zaskoczyła mnie kilka dni później znajomością takich słów jak patos, katharsis, Wielkie Dionizje, punkt kulminacyjny. Pytała, co to znaczy. Mamo, graj tragedię grecką pełną patosu. Zadziałało na niej.  Zadziałało też na uczniach. Moje piosenki śpiewamy wszyscy na zajęciach (jeśli ktoś  nie wydaje z siebie dźwięku, ale kiwa głową w trakcie - śpiewa wewnętrznie). Czasami pytają, czy zaśpiewamy piosenkę - jeśli mam  przy sobie gitarę, mogą wybrać, którą chcą. Śpiewają je sobie po cichu również na sprawdzianie, kiedy chcą sobie przypomnieć jakieś treści. Wiedza jest w ich głowach. Razem z piosenką, którą śpiewaliśmy zamiast się uczyć...
          Tutaj tekst piosenki "Tragedia grecka" w wersji dla uczniów z podkreślonymi pojęciami. Za jakiś czas nagram ją na dyktafon w wersji z gitarą (a może zrobię całą aranżację i wrzucę gotowy podkład...) i umieszczę na blogu. Powoli zaprezentuję też inne. Na razie pozdrawiam ciepło i jeszcze wakacyjnie.

Kasia Polak

2 komentarze:

  1. Ten pomysł trzeba przekuć na biznes. Chętnie skorzystałabym z takiej pomocy dydaktycznej. Sama nie mam predyspozycji, ale gdyby ktoś (np.Pani) zrobił to w atrakcyjnej formie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powoli się do tego zabieram, ...szkoda tylko, że czasu na wszystko tak mało ;)

      Usuń